Gili Meno - przedsionek raju

Było kilkanaście minut po szóstej, wstawał dzień, chwyciłam aparat i na bosaka wybiegłam na zewnątrz bungalowa aby nie przegapić wschodu słońca, które na tej wysokości wstaje bardzo szybko. Wypielęgnowany i ukwiecony ogród skrzył się drobnymi kroplami rosy, a w gałęziach drzew i krzewów dokazywały ptaki. Minęłam restauracyjne altany i weszłam na biało-żółty brzeg piaszczystej plaży usłanej drobinami martwego koralowca, który przypominał pumeks i kłuł mnie w stopy. Wschód słońca w tej okolicy potrafi zachwycić, nie ma co do tego wątpliwości.



Gili Meno to przepiękna indonezyjska wysepka, maleńka kropka na mapie świata, położona mniej niż godzinę od Bali i piętnaście minut od Lombok. Obejście wysepki dookoła zajmuje około półtorej godziny.

Wysepka jest jak przedsionek do raju - przypomina jeden wielki park krajobrazowy - bujnie porośnięta drzewami i krzewami, mieni się mnóstwem odcieni zielonego i brązu.

Pomiędzy zachodnim brzegiem a centrum wyspy znajduje się niewielkie słone jezioro otoczone naturalnym ogrodzeniem z krzewów mangrowca. Na płyciznach brodzą czaple, a w krzakach mieszkają i polują wielkie jak dłoń smukłe pająki - całymi dniami siedzą w bezruchu na ogromnych pajęczynach rozciągniętych pomiędzy gałęziami. Podczas naszego pierwszego spaceru wokół wyspy spotkaliśmy na ścieżce długiego na metr gada z rodziny waranów, stał rozkraczony na skraju drogi, poprzyglądał nam się chwilę po czym czmychnął w krzaki. Byliśmy tak zaskoczeni jego widokiem, że zapomnieliśmy o robieniu zdjęć :) Niestety był to jedyny raz, kiedy mieliśmy okazję go zobaczyć.

Brzegi Gili Meno są piaszczyste, kremowe, żółte lub białe i przepięknie prezentują się w zestawieniu z szafirową i turkusową wodą - spacerować można tutaj od rana do nocy.
Morze jest ciepłe i słone jak zupa, pływanie nie stanowi tutaj trudności, wystarczy położyć się na wodzie i zrelaksować ciało, a woda będzie nas sama unosić na powierzchni. Po odpłynięciu około piętnastu metrów od brzegu zaczyna się rafa koralowa, która otacza całą wysepkę. Oprócz wielobarwnych korali w trakcie dnia pływają tu przepiękne rybki (spotkaliśmy np. rybę jednorożca) oraz wielkie żółwie morskie - pływanie z żółwiem o rozmiarach biurka (w jego naturalnym środowisku) to niesamowite przeżycie.

Wybudowane wzdłuż plaż bungalowy, swoimi kształtami idealnie pasują do lokalnej fauny i flory przez co wtapiają się w krajobraz i całościowo budują harmonijną atmosferę - to wszystko w bardzo przyzwoitych cenach.

Znajduje się tu mnóstwo klimatycznych restauracji i barów - ceny są niższe niż na Bali i Lombok. Po zmroku można też iść na seans filmowy do małego kina pod gwiazdami (repertuar jest aktualny) i jednocześnie zjeść kolację. Na wyspie panuje spokojna atmosfera, nawet w nocy można czuć się bezpiecznie. Turyści mijając się podczas spacerów pozdrawiają się jak na szlakach turystycznych, a właściciele resortów, pensjonatów (zazwyczaj Australijczycy i Europejczycy, z pokolenia hippisów, którzy wędrując po świecie w poszukiwaniu swojego miejsca ostatecznie zamieszkali na tej wyspie) są otwarci i towarzyscy, obsługa jest miła i skora do pomocy, dzielą się swoimi doświadczeniami i podpowiedziami odnośnie przyjemnego spędzenia czasu na Gili Meno.

Na środku wyspy znajduje się parę sklepów i kilkadziesiąt niewielkich domów lokalnej ludności (mieszkają w nich głównie rodziny osób pracujących przy obsłudze resortów).

Na Gili Meno nie ma samochodów, jeździ tylko kilka maleńkich bryczek ciągniętych przez proporcjonalnie małe konie, zazwyczaj używane są do transportu turystów i zaopatrzenia.

Życie na Gili Meno toczy się powoli w tempie spacerowym, od rana do wieczora pogoda jest piękna, słoneczna, otoczenie harmonijne, spokojne i odprężające. Tutaj nigdzie nikomu się nie spieszy - czas płynie leniwie.

Dzień można spędzić siedząc na bambusowej altanie z widokiem na przepiękne kryształowo czyste, wręcz niebiańskie morze, które w trakcie dnia zmienia swoje kolory w zależności od godziny i pogody, pije się drinki, smakuje orientalnych potraw - odpręża ciało i umysł. Potem wchodzi się do wody, zakłada maskę na oczy i kilkanaście metrów od brzegu ogląda morską faunę i florę, co uspokaja podwójnie - woda spokojnie, delikatnie nas unosi i pozwala stopić się z żyjącymi w niej delikatnymi istotami. Gili Meno - przedsionek raju.
Trwa ładowanie komentarzy...