• Nad stalową tonią

    Obniżamy wysokość lotu, lekkie turbulencje, przechodzimy przez szare chmury równo rozpłaszczone nad stalowociemnym morzem, nakrapianym czarnymi plamami wystających ponad powierzchnię, skrytych w morskiej toni wierzchołków wzgórz. Widok za oknem nie przypomina tropików, to raczej ich przeciwieństwo. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Stare symbole w nowej Europie – Strasburg, cz. 3

    Strasburg to miasto, w którym nadal mieszka jego ponadtysiącletni duch. Czy to imponująca katedra, czy pełne uroku stare kamienice, wspaniałe cukiernie, piekarnie z pysznymi bagietkami, gwarne restauracje, kanały rzeczne wijące się między budynkami, zaciszne podwórza, czy kręcąca się ponadstuletnia karuzela – każdy z takich zakątków starej części miasta ma swoją kilkusetletnią historię kształtowaną przez Francuzów i Niemców. Dzisiaj w jednej ze współczesnych budowli wzniesionych na terenie Strasburga mieści się siedziba instytucji, która nazywa siebie „głosem obywateli Unii Europejskiej”. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Wehikuł czasu – Strasburg, cz. 2

    Miasto, w którym nadal mieszka jego ponadtysiącletni duch zwany Strasburg, ma swoją kilkusetletnią historię. Czy przy okazji wyjazdu służbowego skuszę się wieczorem na zwiedzanie miasta? Czy wróciłabym tam jeszcze? Czy polecę Strasburg na wypad weekendowy? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Średniowieczna groza – Strasburg, cz. 1

    Miasto, w którym nadal mieszka jego ponadtysiącletni duch zwany Strasburg, znane jest obecnie głównie z budynku mieszczącego siedzibę Parlamentu Europejskiego. Czy jednak jest w nim coś więcej? Czy przy okazji wyjazdu służbowego skuszę się wieczorem na zwiedzanie miasta? Czy wróciłabym tam jeszcze? Czy polecę Strasburg na wypad weekendowy? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Żółta Rzeka w poprzek Manhattanu

    Żółta Rzeka raz do roku rozpoczyna swój bieg pod budynkiem głównej siedziby Organizacji Narodów Zjednoczonych, przepływa w poprzek Manhattanu i rozlewa się we wszystkie strony u prawego brzegu wyspy, tuż przy budynku chińskiej ambasady. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Gili Meno - przedsionek raju

    Było kilkanaście minut po szóstej, wstawał dzień, chwyciłam aparat i na bosaka wybiegłam na zewnątrz bungalowa aby nie przegapić wschodu słońca, które na tej wysokości wstaje bardzo szybko. Wypielęgnowany i ukwiecony ogród skrzył się drobnymi kroplami rosy, a w gałęziach drzew i krzewów dokazywały ptaki. Minęłam restauracyjne altany i weszłam na biało-żółty brzeg piaszczystej plaży usłanej drobinami martwego koralowca, który przypominał pumeks i kłuł mnie w stopy. Wschód słońca w tej okolicy potrafi zachwycić, nie ma co do tego wątpliwości. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Piękno według Lombokanki

    Pięknie tu jest, co nie? - zapytała ni z tego ni z owego właścicielka ulicznej „garkuchni” w Kucie na wyspie Lombok, w momencie, gdy zażenowani milcząco gapiliśmy się na mikser rozdrabniający kostki lodu z kawą cappuccino instant i odrobiną słodzonej wody. Zamówiliśmy mrożone cappuccino i szczerze mówiąc spodziewaliśmy się czegoś zupełnie innego niż "kawa 3w1" zmieszana z lodem… - co kraj to obyczaj. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Kuta na Lombok - biednej siostrze wyspy Bali

    Odruchowo zasłoniłam dłonią nos i usta. Unoszący się dookoła zapach parującej rybiej posoki był trudny do zniesienia. Najwyraźniej rano odbył się tutaj targ rybny a to, co z niego pozostało, wysychało teraz w upale południowego słońca. Pośrodku drogi kłębiła się sterta śmieci, na której pasły się kozy, zaś poskładane puste stoły podpierały mury okolicznych domów. Rzuciłam Andrzejowi porozumiewawcze spojrzenie i przyspieszyliśmy kroku. Byliśmy w samym środku dzielnicy rybackiej (...). CZYTAJ WIĘCEJ
  • Gili Air - pejzażoterapia w wydaniu indonezyjskim

    Mijał właśnie pierwszy tydzień marca, gdy żegnaliśmy się z Bali i promem zmierzaliśmy w kierunku kolejnej indonezyjskiej wyspy zwanej Gili Air. Taka przeprawa nie należy do najtańszych przyjemności, gdyż Balijczycy dbają, żeby nie wypuszczać turystów bez uprzedniego uiszczenia odpowiednio wysokiej „opłaty wyjazdowej” - biletu na prom. Oczywiście jego cenę można, a nawet należy, negocjować. Nasz przejazd był w miarę dobrze zorganizowany i ostatecznie po godzinnej podróży busem i około półgodzinnym oczekiwaniu w marinie wsiedliśmy na prom, dzięki któremu po upływie kolejnej godziny byliśmy u celu. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Bali na weekend

    Waluta - Rupia indonezyjska: 10 EUR = 144.000 IDR 10 USD = 131.000 IDR Internet - zaskakująco powolny... Podróż z Koh Samui (Tajlandia) na Bali (przez Kuala Lumpur) zajęła nam cały dzień (1 prom, 2 przeloty). Zmęczeni, do hotelu dotarliśmy około północy. Po wyjściu z samolotu... CZYTAJ WIĘCEJ